środa, 18 listopada 2015

14 - Ash

Dlaczego mam wrażenie, że jak tylko trochę dłużej czegoś nie napiszę to pewne osoby chcą mnie zamordować? ;-;
Bardzo się cieszę, że to czytacie, ale moglibyście zostawiać komentarze, a nie słać mi dość straszne Maile....
No, i jeszcze - od teraz - możecie czytać to też tutaj

No nie wierzę... Najpierw wyzywa mnie od zboczeńców, mimo że to siebie powinna tak nazywać, potem atakuje mnie poduszką, a teraz kima sobie spokojnie na moich kolanach. Czy coś jest z nią nie tak?
Co ja myślę... Przecież wiem, że tak. Jest zdrowo porąbana. Zastanawiałem się, dlaczego. Miała przecież dopiero 19 lat.... Owszem, bardzo wiele osób ostatnio traci zmysły, ale nie wyglądało na to, by była szalona. Raczej jej zachowanie zmieniło się pod presją wydarzeń.
Delikatnie nią potrząsnąłem. Co ona, nie ma zamiaru się budzić? Ile bym nią nie machał, jedyne co robiła, to mruczenie czegoś pod nosem. Może powinienem sie zemścić...?
Stłumiłem zły chichot.
Zwiąże ją i zamknę w szafie. Zobaczymy, jakie ma zdolności. Genialne.

Nie cieszyłem się moim pomysłem zbyt długo. A dokładniej to tylko do momentu, gdy podniosłem ją, by poszukać czegoś do wiązania. Dziewczyna nie ważyła prawie nic. A Przecież nie raz widziałem, ja zażera się słodyczami. Rzuciłem jej szybkie spojrzenie. Taaa, tak jak mówią. Wszystko idzie w cycki.
Chyba jednak jestem zboczeńcem.

Po rozważeniu kilku "za" i "przeciw" troszkę załagodziłem swój pomysł. Wziąłem pasek od szlafroka i związałem jej ręce na plecach, po czym przywiązałem do ramy łóżka. Następnie zakopałem pod wszystkimi kocami i poduszkami, jakie znalazłem.
Tyle powinno wystarczyć.

Jak się później okazało, mój pomysł obrócił się przeciwko mnie. Uwolniła się bez większych trudności, ja przysnąłem, a obudziłem się - olaboga, skąd ona je miała? - skuty futerkowymi kajdankami. Nemi nigdzie nie było widać, a klucz do kajdan leżał na stoliku kilka metrów ode mnie. W żaden sposób nie mogłem do niego dotrzeć. Czemu? Gdy wstałem okazało się, że skuła mi również kostki. i przykuła jakimś metrowym łańcuchem. Pięknie mi się odpłaciła. Uwolniła mnie dopiero jedna z pokojówek, bo szukali Nemidith. I znaleźli ją. Na dachu.



Przez kolejne kilka tygodni starałem się jakoś uzyskać więcej praw. Wychodzenie na dwór? Zaoferowała, że będzie mnie wyprowadzać. Co ja, pies?
Telewizor. O dziwo, dostałem.
Własne łóżko? Nope. Kanapa albo jej łóżko. Po namyśle stwierdziłem, że kanapa jest dość wygodna.
Dostałem również pozwolenie na dobieranie się do barku. I tak, mam zamiar sobie pofolgować!
Albo i nie.
Było jeszcze sporo tego. Często się kłóciliśmy, ale były to kłótnie na żarty. Miałem skuteczny sposób na budzenie jej, gdy zaspała. Wystarczyło zakręcić grzejnik i otworzyć okno. Była na nogach w ciągu kilku sekund.
Czas mijał, a my stawaliśmy się przyjaciółmi. Dziewczyna cały czas świerkotała o zbliżających sie świętach, a na widok pierwszego śniegu wpadła w euforię. I jak tu nie lubić takiej wariatki...

1 komentarz:

  1. Pisz, pisz bo się niecierpliwię i niektórzy pewnie też. Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Pozdrowienia przy okazji przesyłam ;)

    OdpowiedzUsuń