środa, 9 grudnia 2015
15 - Nemidith
Po strasznie długim targaniu wreszcie wciągnęłam ją do domu.
- Asieeeek! - wydarłam się. Od niedawna tak nazywałam Ash'a. Asiek. Według mnie uroczo, idealnie do niego pasująco.
Chłopak podleciał z okrzykiem "Coś się stało?". Cisnęłam w niego sznurkiem sanek.
- Zabieraj to do pokoju! Ja lece po bombki! - zachichotałam i znów wybiegłam. Świeta, święta, już niedługo święta!
Przez chyba kolejną godzine szukałam ozdób. A gdy wreszcie znalazłam ucieszyłam się do tego stopnia, że zapomniałam o kompletnie przemoczonych butach. Przypomniałam sobie, gdy wróciłam do domu. Ale wcześniej jeszcze postarałam się o wszystko, co mogło być potrzebne. Świeczki, jedzenie i miałam też coś dla mojego Asieńka. Śliczną, słodką piżamkę. Może i było to trochę przesadzone, ale miałam to gdzieś. Była taka mięciutka, po prostu zarąbista. Spodnie były kremowe w białe kropki, a koszulka biała z brązowym kotkiem. Do tego należała do tych "rozchechłanych", rozchodzących się na ramionach. Po prostu urocza. Zapakowałam ją w kolorowy papier, jak prezent to musi i wyglądać jak prezent.
Gdy wreszcie, nareszcie wróciłam do domu trzęsłam się jak osika. Buty mi przemokły dosadnie, włosy miałam mokre od śniegu, ogólnie było mi zimno. Aha, no i zaczęłam kichać. A Asiek się ze mnie śmiał. Rzuciłam w niego łańcuchem na choinkę i zniknęłam w łazience. Miałam wrażenie, że jeśli zaraz się nie rozgrzeję, to zmienię się w mrożonkę.
Gdy wytoczyłam się z łazienki otulona kilkoma kocami czekała na mnie miła niespodzianka. Asiek stał przy oknie i mocował się z lampkami. Choinka już stała na stojaku. Gdy chłopak mnie zauważył, lekko pokraśniał.
- No co? Miała tak leżeć? A skoro nie zamierzałaś zbyt szybko wyleźć z łazienki, to zacząłem ją ozdabiać. Coś przeciwko? - wyszczerzył zęby i wrócił do pracy. Uśmiechnęłam się delikatnie. No, no, zhardział. Już się mnie nie bał.
I dobrze.
Usiadłam na kanapie. Gapiłam się na niego jak sroka w gnat, podczas gdy ubierał drzewko. I zrobiło mi się tak cieplutko i milutko, że usnęłam...
Info
środa, 18 listopada 2015
14 - Ash
No nie wierzę... Najpierw wyzywa mnie od zboczeńców, mimo że to siebie powinna tak nazywać, potem atakuje mnie poduszką, a teraz kima sobie spokojnie na moich kolanach. Czy coś jest z nią nie tak?
Co ja myślę... Przecież wiem, że tak. Jest zdrowo porąbana. Zastanawiałem się, dlaczego. Miała przecież dopiero 19 lat.... Owszem, bardzo wiele osób ostatnio traci zmysły, ale nie wyglądało na to, by była szalona. Raczej jej zachowanie zmieniło się pod presją wydarzeń.
Delikatnie nią potrząsnąłem. Co ona, nie ma zamiaru się budzić? Ile bym nią nie machał, jedyne co robiła, to mruczenie czegoś pod nosem. Może powinienem sie zemścić...?
Stłumiłem zły chichot.
Zwiąże ją i zamknę w szafie. Zobaczymy, jakie ma zdolności. Genialne.
Nie cieszyłem się moim pomysłem zbyt długo. A dokładniej to tylko do momentu, gdy podniosłem ją, by poszukać czegoś do wiązania. Dziewczyna nie ważyła prawie nic. A Przecież nie raz widziałem, ja zażera się słodyczami. Rzuciłem jej szybkie spojrzenie. Taaa, tak jak mówią. Wszystko idzie w cycki.
Chyba jednak jestem zboczeńcem.
Po rozważeniu kilku "za" i "przeciw" troszkę załagodziłem swój pomysł. Wziąłem pasek od szlafroka i związałem jej ręce na plecach, po czym przywiązałem do ramy łóżka. Następnie zakopałem pod wszystkimi kocami i poduszkami, jakie znalazłem.
Tyle powinno wystarczyć.
Jak się później okazało, mój pomysł obrócił się przeciwko mnie. Uwolniła się bez większych trudności, ja przysnąłem, a obudziłem się - olaboga, skąd ona je miała? - skuty futerkowymi kajdankami. Nemi nigdzie nie było widać, a klucz do kajdan leżał na stoliku kilka metrów ode mnie. W żaden sposób nie mogłem do niego dotrzeć. Czemu? Gdy wstałem okazało się, że skuła mi również kostki. i przykuła jakimś metrowym łańcuchem. Pięknie mi się odpłaciła. Uwolniła mnie dopiero jedna z pokojówek, bo szukali Nemidith. I znaleźli ją. Na dachu.
Przez kolejne kilka tygodni starałem się jakoś uzyskać więcej praw. Wychodzenie na dwór? Zaoferowała, że będzie mnie wyprowadzać. Co ja, pies?
Telewizor. O dziwo, dostałem.
Własne łóżko? Nope. Kanapa albo jej łóżko. Po namyśle stwierdziłem, że kanapa jest dość wygodna.
Dostałem również pozwolenie na dobieranie się do barku. I tak, mam zamiar sobie pofolgować!
Albo i nie.
Było jeszcze sporo tego. Często się kłóciliśmy, ale były to kłótnie na żarty. Miałem skuteczny sposób na budzenie jej, gdy zaspała. Wystarczyło zakręcić grzejnik i otworzyć okno. Była na nogach w ciągu kilku sekund.
Czas mijał, a my stawaliśmy się przyjaciółmi. Dziewczyna cały czas świerkotała o zbliżających sie świętach, a na widok pierwszego śniegu wpadła w euforię. I jak tu nie lubić takiej wariatki...
piątek, 13 listopada 2015
13 - Nemidith
Wciąż leżąc na podłodze ujęłam w palce wisiorek i jeszcze raz mu się przyjrzałam.
- Wiesz coooo, tak właściwie to ja mam tak jakby pierwszą literę twojego imienia, a ty mojego. - zerknęłam na niego.
- Ale... Niby dlaczego tak miałoby być? - zapytał. Chyba jednak niezbyt przypadło mu to do gustu.
- Bo ja tak mówię. - napuszyłam się. - Mieszkasz ze mną, a więc chyba możesz okazać chociaż tyle uległości? - dokładnie akcentowałam każdą sylabe ostatniego słowa. I osiągnęłam zamierzany efekt. Taki lekki podtekst wystarczył, by na twarz chłopaka wpłynął mocny rumieniec. Ha! Znalazłam nowe ulubione zajęcie.
piątek, 16 października 2015
12 - Ash
Uparta baba. Starałem się uciec albo przynajmniej ją odepchnąć, ale nie spodziewałem się, że jest aż taka silna. Zaczęła mnie łaskotać. Niestety, ale łaskotki bardzo na mnie działały. Zacząłem się niepohamowanie śmiać. Mocno pochyliłem się do przodu, jednak złapała za moje ramiona i nagle zawisła na oparciu kanapy. Widocznie ją to zaskoczyło, bo zamarła. Zaraz po tym zaczęła się śmiać do tego stopnia, że niczym wąż zjechała po kanapie na ziemię. Spoglądałem na nią, szczerze zdziwiony.
Ona natomiast leżała na plecach na ziemi, z nogami w górze, śmiejąc się do rozpuku. Jej śmiech był zaraźliwy, udzieliła mi się ta wesołość.
Sprawiła, że postanowiłem nie pytać o jej pracę. Ale za to...
- Wiesz, mam takie wrażenie, że... Wcale nie musze się ciebie bać. - powiedziałem, gdy śmiech trochę ucichł. Spojrzała na mnie poważnie.
- I masz rację. Możliwe, że jesteś jedyną osobą, która nie musi. - przeciągnęła się. A ja wolałem juz w ogóle o to nie pytać.
poniedziałek, 21 września 2015
11 - Nemidith
niedziela, 13 września 2015
10 - Ash
Nemidith miała łańcuszek mojej matki. Musiała zabrać go tym dłużnikom. Musieli być jednymi z tych, którzy mnie wtedy wywalili.
Byłem przez to w lekkim szoku. Bez słowa wpatrywałem się w zawieszke, przypominając sobie słowa matki. Mówiła, że dzięki temu ja nigdy nie zapomnę o niej, a ona o mnie.
Drgnąłem, gdy nagle dziewczyna odpięła łańcuszek i mi go podała.
Pokręciłem głową.
- Nie, zatrzymaj go. Moja matka od dawna nie żyje, nie mam powodu, by to nosić.
- Jesteś pewien? - zapytała, a ja uśmiechnąłem się lekko.
- Tak, jasne. - nie wiem czemu, ale nagle poczułem, że jej ufam. Znałem ją od niecałych dwóch dni, a już jej wierzyłem. Owszem, trochę się jej bałem, ale spoza bariery postrachu, którą roztaczała, byłem w stanie wyczuć niepewność i jej strach. Wyglądała na niesamowicie silną i spokojną, ale w momentach, gdy jej się przyglądałem widziałem, że tak naprawdę wciąż jest tylko młodą dziewczyną.
Nie wiem czemu, ale to nasuwało mi określenie "złapana w pułapkę błędnego koła".
piątek, 11 września 2015
9 - Nemidith
Obudziłam się gdy było jeszcze ciemno. Wstałam, przebrałam się i uszykowałam do wyjścia. Przed drzwiami zatrzymałam się jeszcze na moment i spojrzałam na chłopaka. Spał, i zrzucił koc na podłogę. Cichutko do niego podeszłam i go przykryłam. Zaczął coś mamrotać. Uśmiechnęłam się. Słodki.
Siedząc w aucie ponownie przeglądałam papiery. Wszystko dłużnicy. Mogli mieć broń. Świetnie.
Tak jak podejrzewałam, byli uzbrojeni. Jednak co z tego, skoro nie potrafili się nią dobrze posługiwać. Szybko ich załatwiłam, a następnie powiesiłam na drzwiach, tak jak mi kazali, dla przestrogi.
Załatwienie ich wszystkich zajęło mi tak jakby cały dzień, w międzyczasie właziłam do ocalałych sklepów i coś sobie kupowałam, jakieś drobiazgi. Najczęściej słodycze, które zjadłam juz w drodze.
U ostatniej ofiary, a dokładnie to w rzeczach, które raczej należały do jego żony, również widniejącej na mojej liście, znalazłam piękny naszyjnik. Podkusiło mnie, no i go zwinełam. Trupowi i tak się nie przyda.
W drodze powrotnej oglądałam zawieszke. Pięknie zdobiona litera "A". Po przyjrzeniu się łańcuszkowi stwierdziłam, że jest trochę zbyt gruby jak na biżuterię takiej panienki. No ale, teraz jest mój.
Gdy już wróciłam do domu wpadłam przez drzwi jak naleśnik. Zmęczyłam się.
Ash siedział na kanapie. Przyglądał mi się ze zmarszczonymi brwiami.
- No cześć. Co masz taką minę? - ziewnęłam szeroko.
- Zniknęłaś z samego rana na cały dzień. - oznajmił.
- No tak. Taka robota. - wstałam i usiadłam obok niego na kanapie. - Ale przynajmniej mam coś fajnego. - pokazałam mu błyskotkę.
Zaniemówił.
- Ash? - zapytałam. Nagle chłopak wyciągnął zza koszuli identyczny łańcuszek, z zawieszoną na nim inną literą.
- To łańcuszek mojej matki! Zabrali go, gdy mnie wywalili. Litera "A" od Ash, a ja mam "N" od jej imienia, Natasha!
8 - Ash
Ciekawiło mnie, co to za zlecenia. Jakoś niczego nie mogłem sobie wyobrazić.
Czułem, że wieje od niej taką jakby grozą, czymś niebezpiecznym. Wyglądała niewinnie, ale pozory były najwyraźniej bardzo mylące.
- No i... Wiesz, męczy mnie to, ile masz lat. Bo jakoś nie mogę się zorientować... - zacząłem niepewnie. Uśmiechnęła się.
- Dziewiętnaście. - na widok mojej miny roześmiała się. - Co, wyglądam starzej?
- Noo... Nie do końca, ale... Nie spodziewałem się, że jesteś ode mnie 7 lat młodsza... - odkaszlnąłem. Troszkę mnie to zszokowało. Z pewnej perspektywy to nie była jeszcze nawet pełnoletnia.
Dziewczyna dalej chichotała.
- Zdębiałeś czy co? - pstryknęła mnie w czoło. Drgnąłem. - Jednak, cokolwiek by nie było, dalej masz mnie słuchać. Nie ma przebacz.
Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale przerwał mi dzwonek do drzwi. Nemidith wstała i przez uchylone drzwi odebrała kilka sporych kopert.
- No to mam robotę... - wymruczała i usiadła przy stole. Szybko przeglądnęła zawartość kopert i je posegregowała. - Wiesz, już chyba pójdę spać... Wstaje wcześnie rano. - wróciła do łóżka, i już po kilku minutach słychać było jej spokojny oddech.
Korciło mnie, by zajrzeć do kopert. Po chwili namysłu zacząłem je otwierać. W środku były listy gończe, z napisaną poniżej kwotą, której nie oddali z pożyczki.
- A więc ściągasz długi... - odłożyłem koperty we wcześniejszej kolejności i położyłem się z powrotem. Moja ciekawość wzrosła. Jutro ją zapytam...
czwartek, 6 sierpnia 2015
7 - Nemidith
W ciemności widziałam, że jego policzki pociemniały. Uśmiechnęłam się. Owszem, był starszy ode mnie, ale zachowywał się częściowo jak dzieciak.
Usiadłam obok niego.
- Sorki, że cię obudziłam, ale na prawdę nie mogę spać. Możemy trochę pogadać? - zapytałam. - Mógłbyś opowiedzieć mi o swoim dzieciństwie.
- A co tu opowiadać? Moi rodzice umarli, gdy miałem 15 lat, od tego czasu radziłem sobie sam, no i wreszcie wywalili mnie na bruk. - chłopak wzruszył ramionami. W milczeniu kiwałam głową, myśląc o tym, jak bardzo jego historia różniła się od mojej. Po chwili usłyszałam pytanie, które mnie zaskoczyło.
- A ty? Skoro mam ci towarzyszyć, może też opowiesz mi coś o sobie? - przyglądał mi się błękitnymi oczami. Kurde, dlaczego tak trudno powiedzieć "nie" osobom o niebieskich oczach?
- No więc... Ja odkąd pamiętam byłam na ulicy, a gdy trochę dorosłam znalazłam sobie pracę. Wykonywałam różne zlecenia, a teraz pracuje u tego dupka na stałe...
{ Tak, wiem, że dawno nie pisałam, ale brakuje mi motywacji. Nie wiem, czy ktoś to czyta, czy w ogóle ktokolwiek wie, że ta strona istnieje :/ Byłabym wdzięczna za chociaż jeden mały komentarz... }
6 - Ash
Otworzyłem oczy. W ciemnościach widziałem jedynie zarys twarzy, ale gdy zmrużyłem oczy rozpoznałem ją. Kobieta, której mam dotrzymać towarzystwa.
Zaraz, co ona robi?
Szybko usiadłem, czując, że się czerwienię.
- Mogę wiedzieć, co ty robisz? - zapytałem lekko naburmuszony. Ona jednak się jedynie zaśmiała.
- Nic nie robię. Nie mogę spać. Nudzi mi się. A teraz mam okazję porządnie ci się przyjrzeć. - oznajmiła niewinnym tonem. Niezbyt jej wierzyłem. Po kimś takim można się spodziewać wszystkiego....
wtorek, 4 sierpnia 2015
5 - Nemidith
Oparłam się o siedzenie kanapy tuż obok jego nogi. Musiałam mu się dokładnie przyjrzeć.
Przejrzyste, jasnobłękitne oczy i lekko falujące złote włosy. Istny aniołek, gdyby nie inteligencja widoczna w tych dwóch głębokich jeziorach, którymi były jego oczy.
Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś tak pięknego.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam do góry. Gdy wstał zauważyłam, że był ode mnie wyższy o pół głowy. Uśmiechnęłam się do gościa w surducie.
- Dobrze wybraliście. - pochwaliłam.
Zaciągnęłam chłopaka do mojego pokoju, mieszkania, czy co to tam było, i zaczęłam go przepytywać. Jak się nazywa, skąd jest, co lubi. Odpowiadał mi coraz pewniej.
Z kimś takim to ja mogę rozmawiać...
Zapadła noc.
Ash spał na kanapie. Uparł się, że nie chce spać w łóżku, mimo że było tak wygodne.
Ja nie mogłam spać. Leżałam w łóżku, dręczyły mnie wyrzuty sumienia.
Cichutko wstałam i usiadłam na podłokietniku obok jego głowy. Niepewnie zaczęłam głaskać jego włosy. Były cudownie miękkie. A jego twarz miała teraz taki delikatny wyraz...
4 - Ash
Zamrugałem. Ja? Uroczy?!
Przypomniała mi się wcześniejsza rozmowa. No chyba nie...!
Wytłumaczyli mi wszystko, albo prawie wszystko. Miałem być towarzyszem jakiejś kobiety. Nie chodziło o żadne usługi, jedynie o dotrzymanie towarzystwa. Miałem też mieszkać z nią w jednym pokoju, chyba że by mnie wyrzuciła.
Spodziewałem się jakiejś staruszki, może żony tego faceta, którego widziałem wczoraj. A teraz pochylała się nade mną młoda kobieta, być może nawet młodsza ode mnie. Mogła mieć koło 22 lat. Gapiła się na mnie z błyskiem z oku.
- Czy... Mogę już wstać? - zapytałem niepewnie, lekko zawstydzony dziwną pozycją.
- Wstawaj, proszę bardzo. - odpowiedziała, ale nie ruszyła się nawet na krok. Nie mogłem wstać, bo moja twarz wylądowałaby... No tak, na jej biuście. Trudna sytuacja...