Myłam ręce wodą spływającą z rynny. Deszcz zmywał krew z moich ubrań, na szczęście.
Spojrzałam w bok, na ciemny kształt leżący parę metrów dalej, i na połyskujący nóż wbity w plecy trupa. Uśmiechnęłam się pod nosem. To było łatwe zlecenie. I dobrze płatne. Teraz tylko odebrać walizkę z kasą...
Jakieś pół godziny później siedziałam na skórzanej kanapie i czekałam na pojawienie się gościa, który płacił za drobne zlecenia niebotyczne sumy, a do tego załatwiał transport i wszystko, co było potrzebne. Porządny zleceniodawca.
Drzwi się otworzyły. Do pokoju wszedł ten oto siwy staruszek, którego wszyscy się bali, a on nigdy nie stawiał się na spotkanie ze mną bez eskorty. Ale nie, nie miałam zamiaru mu szkodzić, zbyt dobrze płacił.
Jak zwykle podsunął mi walizkę z plikami pieniędzy, nie pytając nawet o dowód wykonanego zadania. Wiedział, że ja nie zawodzę. Już miałam zbierać się do wyjścia, gdy dobiegł mnie jego głos.
- Znów wracasz do tego obskurnego hotelu, co? - mimo, że miał już swoje lata, jego głos był młodzieńczy.
- Owszem, Reichi. - odpowiedziałam z pewną rezerwą. Czego on chciał? Czyżby kolejne zlecenie?
- Mam dla ciebie ofertę... - zarechotał. Nadstawiłam uszu. - Możesz wciąż płacić za hotele, które w naszych czasach zabierają ci większość pieniędzy, lub... - zrobił dramatyczną przerwę. - Na stałe zatrudnisz się u mnie. - zakończył. Zmarszczyłam brwi.
- A jakie będę miała z tego korzyści? - rozsiadłam się wygodniej. Zaciekawiła mnie ta oferta.
- Dostaniesz 200 000 miesięcznie, a oprócz tego otrzymasz wszystko, o co poprosisz, oraz oczywiście staniesz się właścicielką mieszkania. - uśmiechnął się, lecz ten uśmiech nie dosięgał jego zimnych oczu.
- Kusząca oferta... A jakie kryją się tu haczyki?
- Tylko jeden, i wątpię, by stanowił dla ciebie problem. Po prostu będziesz przyjmować jedynie moje zlecenia. Co ty na to?
Nie musiałam długo się namyślać. To mogło rozwiązać mój problem. Miałam dość spania w śmierdzących, hotelowych łóżkach. Ohyda.
- Odrzucenie tej propozycji byłoby grzechem.
Już tego wieczora leżałam w bajecznie miękkim łóżku, świeżo wykąpana i w czystych ciuchach. Jutro czekało mnie kolejne zadanie. I coś, co pomagało mi pozostać człowiekiem. Wiem, że ludzie Reichi'ego już dzisiaj udali się na poszukiwania. Może znajdą jakiegoś psa,
albo kociaka? Ciekawe...
Już po kilku chwilach spałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz