Oparłam się o siedzenie kanapy tuż obok jego nogi. Musiałam mu się dokładnie przyjrzeć.
Przejrzyste, jasnobłękitne oczy i lekko falujące złote włosy. Istny aniołek, gdyby nie inteligencja widoczna w tych dwóch głębokich jeziorach, którymi były jego oczy.
Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś tak pięknego.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam do góry. Gdy wstał zauważyłam, że był ode mnie wyższy o pół głowy. Uśmiechnęłam się do gościa w surducie.
- Dobrze wybraliście. - pochwaliłam.
Zaciągnęłam chłopaka do mojego pokoju, mieszkania, czy co to tam było, i zaczęłam go przepytywać. Jak się nazywa, skąd jest, co lubi. Odpowiadał mi coraz pewniej.
Z kimś takim to ja mogę rozmawiać...
Zapadła noc.
Ash spał na kanapie. Uparł się, że nie chce spać w łóżku, mimo że było tak wygodne.
Ja nie mogłam spać. Leżałam w łóżku, dręczyły mnie wyrzuty sumienia.
Cichutko wstałam i usiadłam na podłokietniku obok jego głowy. Niepewnie zaczęłam głaskać jego włosy. Były cudownie miękkie. A jego twarz miała teraz taki delikatny wyraz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz