Podczas krótkiego czasu w moim niezbyt długim życiu poznałem znaczenie słów rozpacz, samotność i pustka.
Już parę tygodni minęło, odkąd wylądowałem na bruku. Jako tako nauczyłem się żyć na ulicy, unikając bójek i niebezpiecznych typów. Nie mogłem znaleźć żadnej pracy, pewnie z powodu mojego obecnego wyglądu.
Beznadzieja.
Usiadłem przy ścianie fabryki. Mały daszek zapewniał ochronę przed deszczem, a rura wiodąca w głąb fabryki rozgrzewała mnie podmuchem ciepłego wiatru.
Rozmasowałem skostniałe palce. Powoli przysypiałem. Sen to najlepszy sposób, by dni leciały stosunkowo szybko. Jednak, tego wieczoru, nie dane mi było spokojnie zasnąć.
Po jakimś czasie zauważyłem zbliżające się do mnie sylwetki. Garnitury, ciemne okulary... W taką pogodę? Czy oni coś widzą? Lepiej, jeśli nie widzą. Być może mnie wtedy nie zauważą.
Nie, chyba mnie widzą. Kierują się prosto na mnie. Skuliłem się w swojej kryjówce. Przystanęli jakieś dwa metry ode mnie. Słyszałem urywane skrawki ich szeptów. Coś o wyglądzie, że chyba się nadaję...
- Ej, ty. - podskoczyłem, gdy jeden z nich zwrócił się do mnie. - Będziesz tu siedział, czy wolisz załapać się na robotę?
- Robotę? - powtórzyłem niepewnie. Może to była szansa, a może...
- Otrzymasz dach nad głową, posiłki i co tam jeszcze będziesz chciał. - gapili się na mnie, a ja tak po prostu pomyślałem, że...
- Niech będzie. - wstałem. Jeśli mają zamiar zaprowadzić mnie do jakiegoś starego zboczeńca, to zawsze mogę zwiać...
Zaprowadzili mnie do potężnego budynku. I... O nie... Staruszek.
Mimo moich obaw stary nawet nie wstał, tylko skinął głową i zaraz zaprowadzili mnie dalej.
A potem zgarnęła mnie grupa dziewczyn ubranych jak pokojówki.
Nie mogłem się bronić, tak po prostu mnie rozebrały i wrzuciły do wanny. Zaczęły mnie szorować. Na szczęście w pewnym stopniu pozwoliły mi się same umyć...
Przyznaję, że gdy wreszcie nałożyłem na siebie czyste ubranie poczułem się o niebo lepiej. Oznajmili mi, że o robocie porozmawiamy jutro i pokazali pokój, mały, ale zadbany i w pełni wyposażony. Padłem na łóżko i bardzo szybko zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz