piątek, 11 września 2015

8 - Ash

Ciekawiło mnie, co to za zlecenia. Jakoś niczego nie mogłem sobie wyobrazić.
Czułem, że wieje od niej taką jakby grozą, czymś niebezpiecznym. Wyglądała niewinnie, ale pozory były najwyraźniej bardzo mylące.
- No i... Wiesz, męczy mnie to, ile masz lat. Bo jakoś nie mogę się zorientować... - zacząłem niepewnie. Uśmiechnęła się.
- Dziewiętnaście. - na widok mojej miny roześmiała się. - Co, wyglądam starzej?
- Noo... Nie do końca, ale... Nie spodziewałem się, że jesteś ode mnie 7 lat młodsza... - odkaszlnąłem. Troszkę mnie to zszokowało. Z pewnej perspektywy to nie była jeszcze nawet pełnoletnia.
Dziewczyna dalej chichotała.
- Zdębiałeś czy co? - pstryknęła mnie w czoło. Drgnąłem. - Jednak, cokolwiek by nie było, dalej masz mnie słuchać. Nie ma przebacz.
Chciałem coś jeszcze powiedzieć,  ale przerwał mi dzwonek do drzwi. Nemidith wstała i przez uchylone drzwi odebrała kilka sporych kopert.
- No to mam robotę... - wymruczała i usiadła przy stole. Szybko przeglądnęła zawartość kopert i je posegregowała. - Wiesz, już chyba pójdę spać... Wstaje wcześnie rano. - wróciła do łóżka, i już po kilku minutach słychać było jej spokojny oddech.
Korciło mnie, by zajrzeć do kopert. Po chwili namysłu zacząłem je otwierać. W środku były listy gończe, z napisaną poniżej kwotą, której nie oddali z pożyczki.
- A więc ściągasz długi... - odłożyłem koperty we wcześniejszej kolejności i położyłem się z powrotem. Moja ciekawość wzrosła. Jutro ją zapytam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz