piątek, 16 października 2015

12 - Ash

Uparta baba. Starałem się uciec albo przynajmniej ją odepchnąć, ale nie spodziewałem się,  że jest aż taka silna. Zaczęła mnie łaskotać. Niestety, ale łaskotki bardzo na mnie działały. Zacząłem się niepohamowanie śmiać. Mocno pochyliłem się do przodu, jednak złapała za moje ramiona i nagle zawisła na oparciu kanapy. Widocznie ją to zaskoczyło, bo zamarła. Zaraz po tym zaczęła się śmiać do tego stopnia, że niczym wąż zjechała po kanapie na ziemię. Spoglądałem na nią, szczerze zdziwiony.
Ona natomiast leżała na plecach na ziemi, z nogami w górze, śmiejąc się do rozpuku. Jej śmiech był zaraźliwy, udzieliła mi się ta wesołość.
Sprawiła, że postanowiłem nie pytać o jej pracę. Ale za to...
- Wiesz, mam takie wrażenie, że... Wcale nie musze się ciebie bać. - powiedziałem, gdy śmiech trochę ucichł. Spojrzała na mnie poważnie.
- I masz rację. Możliwe, że jesteś jedyną osobą, która nie musi. - przeciągnęła się. A ja wolałem juz w ogóle o to nie pytać.

2 komentarze:

  1. Świetnie się czyta, wciągające... Czekam na kolejną część.
    Jak się trochę rozpromujesz to zyskasz grono czytelników, masz może Wattpad?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki... Nie, niestety nie mam Wattpada. Mogę jednak założyć...

      Usuń